poniedziałek, 15 lutego 2010

Byłam kochanką Michaela Jacksona

ROZDZIAŁ I
Dokładnie pamiętam dzień, w którego słońcu się poznaliśmy. To był czwartek 26 sierpnia 1987 roku. W Santa Barbara, gdzie wtedy mieszkałam był wyjątkowo upalny dzień. Przyjaciel ojca zaprosił go na przyjęcie zorganizowane przez jego koncern. Współpracowali ze sobą już bardzo długo, a chyba jeszcze dłużej się przyjaźnili. Miałam już siedemnaście lat, więc ojciec postanowił mnie wprowadzić w świat swoich interesów. Niechętnie, po długiej rozmowie o mojej przyszłości, którą ojciec już doskonale obmyślił, wbrew mnie, pojawiliśmy się w rezydencji Billa Domby, gdzie odbywał się bankiet. Pamiętam doskonale, że wśród biznesmenów i ich wyperfumowanych żon czułam się bardzo niekomfortowo. Mimo szczerych starań nie potrafiłam dopasować się do tego towarzystwa. Z drugiej jednak strony zdawałam sobie doskonale sprawę z faktu, iż ojciec przyprowadził mnie tu dla mego wąsko pojmowanego dobra. Zawsze chciał, bym zajęła jego miejsce wygniecione w drogim fotelu o duszącej woni naturalnej skóry. Sam ciężko zapracował na swoją pozycję. Przyjechaliśmy do Ameryki z Polski, gdy miałam trzy lata, bo moja matka cierpiała na nieuleczalną przewlekłą chorobę, a w Polsce lekarze nie dawali jej już szans na przeżycie. Tu miała tę szansę otrzymać. Mama zmarła rok później, na jesieni 1974 roku, a ojciec postanowił pozostać już na stałe w Ameryce. Dziś wiem, że nie chciał wracać do świata, w którym wszystko przypominało mu mamę. Robił to zapewne także dla mego dobra. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, lecz wyobrażam sobie, jak wiele trudności musiał napotkać na swojej drodze będąc imigrantem z małym dzieckiem w zupełnie nieznanym kraju. Nie mam za złe tacie, że nawet siłą próbował znaleźć mi godną jego marzeń przyszłość. Od zawsze wiedziałam, że nie mam prawa go zawieść i muszę nawet wbrew sobie dojść właśnie tam, gdzie znalazł dla mnie przystań. Dziś jestem menadżerem jego firmy, zgodnie z jego życzeniem, choć skórzane cudo wymieniłam na wygodny, czerwony fotel obrotowy w kwiaty. Z bankietu zorganizowanego z okazji podpisania przez firmę pana Domby kontraktu z Sony w mojej pamięci z pewnością pozostaną słowa mego ojca: „Kochanie, poznaj Michaela Jacksona, który będzie od dziś współpracował z wujem Billem.” Pamiętam rumiane policzki Michaela stojącego pod rękę z tatą. Wydał mi się niezwykle przyjazny, ciepły. – „Miło mi poznać. Jestem Agnieszka.”- odpowiedziałam. On odpowiedział mi słodkim, niemal dziewczęcym uśmiechem. Nie wiem, kto był wtedy bardziej zawstydzony, ja czy Michael. Cała otaczająca mnie rzeczywistość nagle wyparowała. Nawet nie wiem, kiedy ojciec odszedł i zostawił nas samych. Patrzyłam się jakby bezmyślnie w wielkie czarne oczy Michaela, widząc w nich swoje odbicie. W pewnej chwili przypomniałam sobie o przyjęciu, o tym, że jest wieczór i że jutro mam iść do szkoły. Mimo wszystko nie potrafiłam przestać się patrzeć w te dwie czarne plamki na moim nowym niebie. Uśmiechnęłam się, a Mike odwzajemnił mi się najpiękniejszym na świecie uśmiechem. To wszystko trwało może kilka minut, bądź sekund, ale mnie wydało się wiecznością. Nagle ktoś zaczepił Michaela, a on jakby spłoszony, jednym ruchem wyciągnął z kieszeni marynarki żółtą karteczkę z jakimś numerem i wyszeptał: „Zadzwoń…” Michael odszedł, a ja nadal stałam w bezruchu przez kilka chwil. To było nasze pierwsze spotkanie.

5 komentarzy:

  1. Słuchaj, jesteś świetna ;]
    A dziękuję bardzo za bardzo miły komentarz na moim blogu .. ;]
    Informuj mnie o nowych notach oczywiście. ;]
    I dodaję Cię do elity..
    Napisz czy chcesz, żebym Cię informowała o NN ;d
    Buziole ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziewczyno jesteś niesamowita , szkoda , ze takie krótkie ale napisałas to tak realistycznie i ciekawie .Brawo!! Gratuluje , bardzo mi się podobało , bardzo ciekawe.Pozdrawiam i zycze powodzenia w dalszym tworzeniu.Oczywiscie zapraszam ndo siebie , tez na swoj odcinek www.king-mj.blog.onet.pl
    nikaragua

    P.S A ile masz lat?

    OdpowiedzUsuń
  3. Natalie Jackson -> Dzięki za komentarz. Mam nadzieję, że będziesz nas dalej odwiedzać i czytać historię o Michaelu, nie tylko :) Także będziemy odwiedzać Twojego bloga. Pozdrawiam.

    nikaragua -> Mam 17 lat ;P Cieszę się, że Ci się podobało. Będę starała się co tydzień pisać kolejne rozdziały. Mam nadzieję, że będziesz często mnie odwiedzać ;) Będę także odwiedzała Twojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście, opowiadanie zapowiada się wspaniale! Masz bardzo duże umiejętności i talent, oczywiście ;] Jestem pod wielkim wrażeniem! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za komentarz :) Miło mi, że Ci się podobało. Zapraszam do dalszej lektury ;>

    OdpowiedzUsuń